Kim jest Baba z Sopotu? Historia, Tajemnice i Wieści
Czy istnieje bardziej enigmatyczna postać na mapie Trójmiasta niż słynna Baba z Sopotu? Jeśli choć raz przechadzałeś się słynnym Monciakiem albo cierpliwie czekałeś na autobus w sezonie letnim, mogłeś ją spotkać. A jeśli nie – spokojnie, Internet już i tak zrobił z niej miejską legendę. Baba z Sopotu to nie postać z książki fantasy ani nowa bohaterka Netflixa – to prawdziwa osoba, która od lat intryguje, bawi i… czasem przeraża mieszkańców i turystów tego nadmorskiego kurortu.
Kim naprawdę jest Baba z Sopotu?
Baba z Sopotu, bo tak zwykło się ją nazywać z pełnym szacunkiem i lekką dozą przerażenia, to starsza pani, która z niebywałą konsekwencją patroluje okolice sopockiego dworca, przystanków autobusowych i słynnego Monciaka. Zawsze nieco ekscentryczna, często ubrana jak na pokazie mody z alternatywnego wszechświata, bez kompleksów i z nieograniczonym arsenałem słów – potrafi jednym spojrzeniem wprawić w zakłopotanie nawet najbardziej pewną siebie osobę.
Choć imię i nazwisko pozostają nieznane (albo znane tylko wybranym), każdy sopocianin wie, o kogo chodzi. Jedni ją kochają, inni omijają szerokim łukiem, ale nikt wobec niej nie pozostaje obojętny. To trochę jak sopocka Syrenka – ale taka z pazurem, siłą głosu i charyzmą na poziomie drag queen z Broadwayu.
Wiek to tylko liczba, ale…
Zastanawiające jest, że Baba z Sopotu od lat wygląda tak samo. Nie starzeje się, nie zmienia się, nawet stylu nie zaktualizowała od lat 90. Czy to możliwe, że zatrzymała czas? Spekuluje się, że może mieć około 70 lat, ale są tacy, którzy uważają, że klucz do jej energii leży w tajemniczym eliksirze lub diecie bazującej wyłącznie na… złośliwościach i pogodzie morskiej. Legenda głosi, że nawet sopockie mewy wiedzą, żeby jej nie zaczepiać.
TikTok zrobił z niej gwiazdę
Chociaż Baba z Sopotu od lat uchodzi za miejską postać kultową, to dopiero dzięki mediom społecznościowym – a szczególnie TikTokowi – jej sława przekroczyła granice miasta. Filmy z nią w roli głównej mają setki tysięcy wyświetleń, a komentarze od internautów to istny kalejdoskop emocji: od zachwytu po szok kulturowy. Jej nieprzewidywalne rozmowy z przypadkowymi przechodniami lub kierowcami autobusów (bo są i takie) stają się viralami szybciej niż nowy hit Dody.
Nie brakuje też kont parodiujących jej styl bycia, a nawet kolekcji ubrań inspirowanych jej “lookiem spoza trendów”. Baba z Sopotu stała się nie tylko symbolem miasta, ale i niezamierzoną ambasadorką niezależności, odwagi i… osobliwego stylu komunikacji międzyludzkiej.
Autobusy i awantury, czyli styl życia po sopocku
Nie można mówić o Babie z Sopotu, nie wspominając o jej słynnych konfrontacjach z komunikacją miejską. Wielu świadków opowiada o legendarnych już sytuacjach, kiedy Baba wchodziła do autobusu i nagle robiło się… inaczej. Czasem ostrzeżenie przed gapą, innym razem wykład z życia albo szybki rzut butem (na szczęście tylko symboliczny). Kierowcy komunikacji miejskiej w Sopocie znają ją lepiej niż rozkład jazdy, choć nieoficjalnie przyznają, że widok Baby na przystanku potrafi zwiększyć tętno bardziej niż korek w sezonie wakacyjnym.
Niektórzy twierdzą, że Baba ma swoje ulubione linie i godziny – prawdopodobnie te, kiedy turyści są najmniej przygotowani psychicznie. Czy to przypadek? A może działanie według niewidzialnego grafiku strachu i śmiechu?
A może to wszystko tylko legenda?
Jak w każdej dobrej historii, tak i w tej pojawia się pytanie: ile w tym prawdy, a ile miejskiej mitologii? Coraz częściej mówi się o Babo z Sopotu jako o zjawisku społecznym – symbolu ostrzeżenia przed uniformizacją i nudą. Baba to manifest: żyj tak, jak chcesz, mów, co chcesz i ubieraj się, jakbyś właśnie wyszła z castingu do filmu Lyncha.
Może więc nie warto doszukiwać się nazwiska, peselu czy zmierzyć poziomu ekscentryczności w skali Richtera. Może wystarczy ją dostrzec, kiedy cicho przemyka (albo głośno przemawia) przez ulice Sopotu, zostawiając za sobą dreszcz emocji i trailery do filmów, które nigdy nie powstaną – bo i tak nic nie dorówna rzeczywistości z jej udziałem.
Jak mówi stare sopockie porzekadło: Jeśli na Monciaku nie spotkałeś Baby – to znaczy, że ci się jeszcze nie udało dobrze zwiedzić miasta.
W świecie pełnym gładkich fryzur, filtrów Instagrama i rozmów z chatbotami – Baba z Sopotu przypomina nam, że spontaniczność, luz i wiadro charakteru to cechy, których żadne algorytmy nie są w stanie wytrenować. Choć jej obecność dzieli, to bez wątpienia łączy wszystkich zainteresowanych legendami miejskimi i niezapomnianymi wrażeniami z wakacji. A jeśli wybieracie się do Sopotu – miejcie oczy szeroko otwarte, bo właśnie wtedy, gdy najmniej się tego spodziewacie, może pojawić się ona: jedyna, niepowtarzalna i zawsze autentyczna – Baba z Sopotu.