Adopcja Dorosłej Osoby: Czy To Możliwe i Jakie Są Warunki?
Kiedy myślimy o adopcji, zazwyczaj przychodzi nam na myśl obraz słodkiego niemowlaka lub rozbrykanego malucha, który trafia do kochającej rodziny. Ale co, jeśli powiem Ci, że adopcja nie kończy się na pieluszkach i kaszkach? Tak, dobrze przeczytałeś! W Polsce (i nie tylko) możliwa jest… adopcja dorosłej osoby. Zaskoczony? Spokojnie, wszystko Ci wyjaśnimy — będzie prawnie, emocjonalnie i ze szczyptą absurdu, jak to w życiu.
Adopcja, ale z brodą
Wyobraź sobie scenę w sądzie: oto dorosły mężczyzna w garniturze rozprawia o tym, jak bardzo chciałby mieć przybranego tatę, a obok niego siedzi drugi facet w wieku emerytalnym, który sympatycznie kiwając głową, mówi: Całe życie chciałem mieć syna. Brzmi surrealistycznie? A jednak to możliwe — adopcja dorosłego człowieka w świetle prawa to coś absolutnie realnego. Choć z punktu widzenia logiki życiowej może wydawać się to trochę jak adopcja kolegi z pracy, to w prawie wszystko ma swój sens.
Na jakiej podstawie można adoptować dorosłego?
Zacznijmy od tego, że w polskim systemie prawnym adopcja osoby dorosłej nie jest tak swobodnie dostępna jak ta dziecięca. Kluczowe są tzw. przesłanki moralno-społeczne – czyli jakieś relacje rodzinne, emocjonalne lub nawet długoletnie wychowanie danej osoby jeszcze przed osiągnięciem przez nią pełnoletniości. Mówiąc prościej: nie możesz sobie po prostu kupić dorosłego dziecka, bo akurat dobrze gra w szachy i przydałby ci się przeciwnik do partii w niedzielne popołudnia.
Procedura – czyli jak zostać mamą 35-latka
Jeśli spełniacie warunki i obie strony wyrażają zgodę, sprawa trafia do sądu rodzinnego. Tu odbywa się rozprawa, w której sąd zadecyduje, czy adopcja leży w interesie obu zainteresowanych. Co ciekawe, adopcja dorosłego nie powoduje automatycznego unieważnienia jego relacji prawnych z biologicznymi rodzicami (chyba że sąd postanowi inaczej). Niemniej jednak, taki przybrany rodzic zyskuje prawa i obowiązki – również spadkowe. Bingo! W końcu ktoś może podzielić z tobą kredyt hipoteczny!
Dlaczego ludzie w ogóle decydują się na taki krok?
Powodów jest całe mnóstwo. Czasem to długoletnia relacja opiekun-podopieczny, która nabrała wymiaru niemal rodzicielskiego. Innym razem to chęć zabezpieczenia interesów majątkowych – jak przykładowo w rodzinach patchworkowych, gdzie nowy partner wychowuje dziecko od lat, ale dopiero po osiągnięciu przez nie pełnoletności decydują się na formalizację relacji. A jeszcze w innych sytuacjach… cóż, ludzka kreatywność nie zna granic. Ktoś może chcieć np. po prostu rodzinnego bonusu na Święta i więcej prezentów spod choinki.
Czy są jakieś minusy? Owszem
Chociaż sam pomysł może wydawać się sympatyczny, nie brakuje potencjalnych wybojów. Proces sądowy, konieczność udowodnienia bliskiej relacji, możliwość sprzeciwu ze strony biologicznych rodzin czy ryzyko późniejszych komplikacji spadkowych — to tylko niektóre z przeszkód. Dlatego zanim zostaniesz tatą 42-letniego prawnika z trzema własnymi dziećmi, warto przemyśleć wszystko dwa razy. W końcu rodzicielstwo to nie tylko laurki na Dzień Ojca.
A więc: czy można adoptować dorosłą osobę?
Krótkie TAK! Choć to temat może nieczęsto poruszany przy kawie z ciocią, polskie prawo taką możliwość przewiduje. I co ważne – nie jest to zarezerwowane wyłącznie dla celebrytów czy arystokracji. Jeśli naprawdę istnieje silna więź emocjonalna, a procedura zostanie przeprowadzona zgodnie z literą prawa, sąd może przychylić się do takiego wniosku. A jeśli chcesz zgłębić szczegóły, dowiedz się więcej tutaj: czy można adoptować dorosłą osobę.
Na zakończenie, choć adopcja dorosłego człowieka może budzić uśmiech lub zdziwienie, jest to narzędzie mające realne znaczenie w wielu życiowych sytuacjach. I chociaż nie daje prawa do cofnięcia się w czasie i przeżycia młodości ze swoim nowym ojcem, z pewnością otwiera drzwi do oficjalnego zatwierdzenia więzi, które i tak już dawno zadomowiły się w waszych sercach. Więc jeśli kiedykolwiek zadaliście sobie pytanie: czy można adoptować dorosłą osobę, teraz znacie odpowiedź. A może i sami zaczniecie szukać kandydata… do rodzinnego awansu?