Żony Jean-Claude Van Damme: Kim były partnerki słynnego aktora?
Jean-Claude Van Damme to nie tylko mistrz splitów, kopnięć z półobrotu i twardziel z przymrużeniem oka, ale również człowiek, którego życie uczuciowe mogłoby z powodzeniem stanowić scenariusz do opery mydlanej. Miłość, rozstania, powroty – związkowy rollercoaster belgijskiego karateki to temat wart głębszego spojrzenia. Przyjrzyjmy się więc, kim była (i nadal jest!) każda żona Jean-Claude Van Damme, bo choć wiele kobiet pojawiło się w jego życiu, niektóre nazwiska mają tu status… sequelu.
Pierwszy cytat miłości: Maria Rodriguez
Na długo przed hollywoodzkimi reflektorami i błyskiem fleszy, młodziutki Jean-Claude postawił na miłość równie ekspresyjnie, jak startuje w kickboxingu. Jego pierwszą żoną była Maria Rodriguez — kobieta spoza branży filmowej, z którą Van Damme ożenił się w wieku zaledwie 19 lat. Związek przetrwał ledwie kilka lat, co w show-biznesie i tak bywa uważane za sukces. Ich historia nie była spektakularna, ale stanowi początek, który otworzył serię… prawdziwych sequeli matrymonialnych!
Drugi etap: Cynthia Derderian – krótko i bez fajerwerków
Druga miłość Jean-Claude’a trwała mniej więcej tak długo, jak przeciętny film akcji z lat 90. Cynthia Derderian została jego żoną w 1985 roku, ale związek rozpadł się w błyskawicznym tempie – po zaledwie roku. Czy to była decyzja podjęta pod wpływem chwili? Może. A może po prostu słynny „mięsień z Brukseli” nie potrafił jeszcze połączyć kopniaka z uczuciowym zaangażowaniem. W każdym razie – finał był szybki i pozbawiony happy endu.
Gladys Portugues – runda pierwsza
A tutaj zaczyna się prawdziwa saga. Gladys Portugues to nie tylko piękna była kulturystka, ale też kobieta, która potrafiła ujarzmić Van Damme’a – chociaż tylko częściowo. Ich pierwszy ślub odbył się w 1987 roku i doczekali się dwojga dzieci: Kristophera i Bianki. Był to związek burzliwy, lecz pełen pasji. Niestety, po pięciu latach małżeństwa para rozstała się, a Van Damme przez moment poszedł… w zupełnie inną stronę.
Darcy LaPier – filmowa miłość (z dramatem)
Kiedy Jean-Claude zakończył romans z Gladys, szybko znalazł pocieszenie w ramionach Darcy LaPier – aktorki i modelki. Pobrali się w 1994 roku, a ich związek był zarówno bajkowy, jak i katastrofalny. W 1995 roku na świat przyszedł ich syn – Nicholas. Jednak już dwa lata później para rozwiodła się, a media żyły dramatycznymi szczegółami ich relacji, w tym oskarżeniami o zdrady. Jak przystało na akcję rodem z Hollywood – był romans, zdrady, dramaty i oczywiście rozwód w blasku paparazzich.
Gladys Portugues – runda druga
A więc wracamy do punktu wyjścia, choć z delikatnym twistem. Jean-Claude i Gladys ponownie się zeszli i pobrali w 1999 roku. I choć bywało różnie, to do dziś są razem! W 2015 roku głośno było o ich planowanym rozwodzie, ale finalnie małżonkowie wycofali papiery, dając światu dowód na to, że prawdziwa miłość nawet po 30 latach ma szansę wstać z desek. Druga runda Gladys w życiu Van Damme’a trwa już dłużej niż wszystkie jego poprzednie związki razem wzięte.
Miłość na kopniaki?
Choć łatwo robić żarty z jego burzliwego życia uczuciowego, Jean-Claude Van Damme nigdy nie bał się uczucia – kochał namiętnie i z pełnym oddaniem. A to, że czasem trzeba było zrobić kilka wolt i kopniaków emocjonalnych? Cóż, taki już urok życia z człowiekiem, który dzień zaczyna od rozciągania się w szpagacie na dwóch ciężarówkach.
Nie da się też ukryć, że Jean-Claude Van Damme żona to temat nie jednego, a przynajmniej pięciu rozdziałów. Ale dziś, jego serce znów należy do Gladys — kobiety, która nie tylko wytrenowała mięśnie, ale też cierpliwość na poziomie mistrzowskim. Jeśli chcecie poznać więcej smakowitych szczegółów o relacjach mięśnia z Brukseli, zachęcamy do przeczytania pełnego artykułu: Jean-Claude Van Damme żona.
Jean-Claude Van Damme to niezaprzeczalnie legenda kina akcji i człowiek, który serca łamał równie często, co nosy na ekranie. Jego życie uczuciowe obfitowało w zwroty akcji niczym najlepsze filmy z lat 90. Na szczęście dziś, po latach prób i błędów, wydaje się, że znalazł wreszcie równowagę. A nam pozostaje trzymać kciuki, żeby tym razem to Gladys była jego prawdziwym happy endem… bez potrzeby nagrywania kolejnego sequela!